Dziewczyna stała smutno nie patrząc ani na mnie, ani na Rilly. Wpatrywała się posępnie w ziemię.
-No nic... trudno, ale obiecaj, że nikomu tego nie powiesz!- rozkazałem.
-Obiecuję
-Czekaj, chciałeś jeszcze coś powiedzieć, ale ci przerwałam- uśmiechnęła się Rilly.
-Ah, no tak. Podczas tej walki z ochroniarzem nic poważnego mi się nie stało, ale jednak kilka partii mojego mózgu zostało nieodwracalnie uszkodzonych.
-Które to?- spytała Joseph.
-Partia odpowiadająca za miłość, ból i wyobraźnię- oznajmiłem. Dziewczyny popatrzyły na mnie pytająco.
-Ale przecież tego nawet nie da się po tobie poznać- rzuciła Rilly.
-Na pierwszy rzut oka może nie... A jednak gdybyście mnie bardzo dobrze poznały to stwierdziłybyście, że jest ze mną coś nie tak
-Więc w jaki sposób zostały one uszkodzone?- dociekały dziewczęta.
-Miłość działa teraz o tyle inaczej, że gdy się zakocham nie zachowuję się jak każdy inny zakochany pies. Nie daję dziewczynie kwiatów i nie zabieram na kolacje, a i nie zawsze koniecznie zakocham się w dziewczynie...- spuściłem głowę.
-Czyli, że jesteś...?- Joseph nie dokończyła zdania.
-Nie, nie. Znaczy... Nie w stu procentach, ale trochę... Ból też działa inaczej. Go właściwie już wcale nie ma. Nic mnie nie boli. Natomiast wyobraźnia została tak uszkodzona, że teraz działa jeszcze lepiej. Bardziej intensywnie i jestem bardziej kreatywny- uśmiechnąłem się.
-Czekaj, ale co do miłości...
-Co?
-Czyli, że mógłbyś być z chłopakiem!?
-Teoretycznie tak...- położyłam uszy po sobie. -Ale nigdy nie byłem!- dodałem pospiesznie.
<Rilly? Joseph?>
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Od Louis'a do Josephine cd
-Yhym... imponująca historia- zaśmiałem się. Dziewczyna posłała mi piękny uśmiech, który oczywiście odwzajemniłem. Położyłem się znów na ziemi i wpatrywałem nieprzytomnie w tory, ale coś się zmieniło... już nie byłem taki smutny. Na moim pysku gościł uśmiech.
The End c:
The End c:
Od Zayn'a do Cristine cd
-O, ho, ho! Pojechałaś mu po rajtach!- zaśmiał się pies. Sierść na moim grzbiecie opadła niesłyszalnie, a uszy powędrowała do tyłu. Spuściłem głowę i nic nie mówiąc odszedłem. Nie chciałem mieć już nic wspólnego z tym wydarzeniem.
-No i gdzie idziesz debilu?!- krzyknęła Cristine. Nie oglądałem się. Nie próbowałem zawrócić. Szedłem przed siebie nie patrząc nawet na wybrankę mojego serca. Opuściełm ją. Zostawiłem z tym śmierdzielem Uno, ale w sumie to nie leży mi to na sercu... w sumie to się nawet cieszę, że to zrobiłem.
<Cristine? Jesteś z siebie dumna? Teraz smutam ;c>
-No i gdzie idziesz debilu?!- krzyknęła Cristine. Nie oglądałem się. Nie próbowałem zawrócić. Szedłem przed siebie nie patrząc nawet na wybrankę mojego serca. Opuściełm ją. Zostawiłem z tym śmierdzielem Uno, ale w sumie to nie leży mi to na sercu... w sumie to się nawet cieszę, że to zrobiłem.
<Cristine? Jesteś z siebie dumna? Teraz smutam ;c>
Od Rilly do Louis'a cd
-Biedaku...- powiedziałam współczując mu- Ale w sumie... Na pierwszy rzut oka wszystko z tobą w porządku i to nawet lepszym, niż u niektórych psów, które znam. Z tego co zdążyłam zauważyć nic nie przeszkadza ci w normalnym życiu. Moim zdaniem warto się z tego cieszyć
-Cieszę się, że nic poważniejszego mi się nie stało podczas tej walki z ochroniarzem, ale...
-Zaczekaj, czy tylko ja wiem o tym, że masz całkiem dobry wzrok?- zapytałam przerywając mu.
-Tak, tylko ty. Nie mówiłem o tym nawet Harry'emu- wyznał.- A czemu pytasz?
-Wydaje mi się, że nie tylko ja... Wiem, że pewna suczka śledzi każdy twój ruch i... Sekundkę...- powiedziałam i wybrałam się za najbliższe drzewo, gdzie jak się spodziewałam stała moja kochana siostrzyczka i podsłuchiwała naszą rozmowę. Trochę na nią nakrzyczałam po czym wróciłam z nią do Louisa.
-Josephine?!- wykrzyknął nieco zdziwiony- Co ty tutaj robisz?!
-Och, ja...- powiedziała Joseph, kładąc uszy po sobie i opuszczając głowę- Przepraszam Louis... Ja po prostu...
-Josephine...
(Louis?)
Od Louis'a do Rillianne cd
-Od kiedy tu jesteś?- zdziwiła się dziewczyna.
-Od jakiejś godziny. Cały czas obserwuję te psy- wskazał na kilka zwierząt kręcących się obok Harry'ego i rozmawiających ze sobą.
-Obserwujesz? Jak?- spytała zdumiona.
-Nie mów tego nikomu, ale... ja mam wzrok, bardzo dobry, ale nie chciałem by ktoś się dowiedział, bo to nie moje oczy uszkodził ochroniarz... ale mózg- posmutniałem.
-Jak to?
-Mam ci to wszystko opowiadać?
-Tak- wyszczerzyła zęby w uśmiechu Rilly.
-No więc... tamtego dnia wypuściłem na wolność wszystkie psy jakie były w schronisku, ale gdy zobaczył to jeden z pracowników od razu rzucił się na mnie ze złością. Próbowałem go odepchnąć, ale przyparł mnie do podłogi. Ugryzłem go, aż do krwi. I to był błąd... rzucił mną o ścianę. Uderzyłem o nią głową... Przez to mój mózg nie funkcjonuje tak jak kiedyś...
-...
<Rilly?>
-Od jakiejś godziny. Cały czas obserwuję te psy- wskazał na kilka zwierząt kręcących się obok Harry'ego i rozmawiających ze sobą.
-Obserwujesz? Jak?- spytała zdumiona.
-Nie mów tego nikomu, ale... ja mam wzrok, bardzo dobry, ale nie chciałem by ktoś się dowiedział, bo to nie moje oczy uszkodził ochroniarz... ale mózg- posmutniałem.
-Jak to?
-Mam ci to wszystko opowiadać?
-Tak- wyszczerzyła zęby w uśmiechu Rilly.
-No więc... tamtego dnia wypuściłem na wolność wszystkie psy jakie były w schronisku, ale gdy zobaczył to jeden z pracowników od razu rzucił się na mnie ze złością. Próbowałem go odepchnąć, ale przyparł mnie do podłogi. Ugryzłem go, aż do krwi. I to był błąd... rzucił mną o ścianę. Uderzyłem o nią głową... Przez to mój mózg nie funkcjonuje tak jak kiedyś...
-...
<Rilly?>
Od Rillianne do Harry'ego cd
Harry poszedł, a ja stałam jak wryta. Po chwili uświadomiłam sobie, że miał iść na jakieś spotkanie. Pobiegłam na miejsce obrad. Kiedy dotarłam usłyszałam głos Harrego.
-Wprowadzam stan przedwojenny!-krzyknął. "Więc jednak będzie wojna" pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem. Wtedy zauważyłam, że tuż obok mnie jest Louis.
(Louis?)
-Wprowadzam stan przedwojenny!-krzyknął. "Więc jednak będzie wojna" pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem. Wtedy zauważyłam, że tuż obok mnie jest Louis.
(Louis?)
Od Josephine do Louis'a cd
Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że Lou mnie o coś zapytał.
-Po prostu szukałam mojej siostrzyczki i po zwiedzeniu kilku miast trafiłam na statek, który tutaj płynął. A potem zobaczyłam Rilli i to tyle.-odpowiedziałam mu.
-Po prostu szukałam mojej siostrzyczki i po zwiedzeniu kilku miast trafiłam na statek, który tutaj płynął. A potem zobaczyłam Rilli i to tyle.-odpowiedziałam mu.
(Louis?)
niedziela, 8 grudnia 2013
Od Aslanii "Szef Gangu"
Gdy obudziłam się, na zewnątrz było ciemno. Przez małe piwniczne okienka dostawały się promienie księżyca. Zmęczona rozejrzałam się. Przed drzwiami stała miska z wodą i kawałek chleba. Napiłam się, ale nie zjadłam.
Po kilkunastu minutach do piwnicy zszedł biały pies z kilkoma czarnymi plamami na pysku. Jedno oko miał niebieskie, a drugie czerwone. Jego widok wywołał u mnie ciarki na plecach.
-Uno miał racje, możesz się przydać- powiedział i podszedł do mnie.Stwierdziłam, że to szef gangu.
-Wypuść mnie!-krzyknęłam z nutą przerażenia w głosie.
-Nie gorączkuj się tak, kiedyś cię uwolnię. A na razie posiedzisz tutaj i poczekasz na ratunek- odparł pies.
-Nie ujdzie ci to na sucho- warknęłam i skoczyłam na niego, ale pies zrobił unik i wylądowałam na twardej podłodze.
-Harda jesteś, przydałabyś się w naszych szeregach- uśmiechnął się.
-Chyba śnisz, ja nie zdradzam przyjaciół- odpowiedziałam.
-Ach, no jak bym mógłbym zapomnieć. Twoja sfora na pewno cię szuka. Ułatwię im sprawę- jego głos stawał się coraz bardziej przerażający. -Uno!- po chwili pojawił się i Uno.
-Pójdziesz do Harry'ego i powiesz mu, że jeżeli chce zobaczyć tą lalunię żywą, niech przyjdzie o północy na najwyższe piętro najwyższego budynku w Londynie. Tam uzgodnimy wielkość okupu- rozkazał, a pies od razu pomknął wykonać polecenie.
Przez chwilę była cisza, ale w końcu nie wytrzymałam.
-Czego ty tak właściwie chcesz?!-krzyknęłam.
-Władzy!- szef gangu wyszedł, a ja znowu zostałam sama. Miałam nadzieje, że wszystko się jakoś ułoży.
C.D.N.
Po kilkunastu minutach do piwnicy zszedł biały pies z kilkoma czarnymi plamami na pysku. Jedno oko miał niebieskie, a drugie czerwone. Jego widok wywołał u mnie ciarki na plecach.
-Uno miał racje, możesz się przydać- powiedział i podszedł do mnie.Stwierdziłam, że to szef gangu.
-Wypuść mnie!-krzyknęłam z nutą przerażenia w głosie.
-Nie gorączkuj się tak, kiedyś cię uwolnię. A na razie posiedzisz tutaj i poczekasz na ratunek- odparł pies.
-Nie ujdzie ci to na sucho- warknęłam i skoczyłam na niego, ale pies zrobił unik i wylądowałam na twardej podłodze.
-Harda jesteś, przydałabyś się w naszych szeregach- uśmiechnął się.
-Chyba śnisz, ja nie zdradzam przyjaciół- odpowiedziałam.
-Ach, no jak bym mógłbym zapomnieć. Twoja sfora na pewno cię szuka. Ułatwię im sprawę- jego głos stawał się coraz bardziej przerażający. -Uno!- po chwili pojawił się i Uno.
-Pójdziesz do Harry'ego i powiesz mu, że jeżeli chce zobaczyć tą lalunię żywą, niech przyjdzie o północy na najwyższe piętro najwyższego budynku w Londynie. Tam uzgodnimy wielkość okupu- rozkazał, a pies od razu pomknął wykonać polecenie.
Przez chwilę była cisza, ale w końcu nie wytrzymałam.
-Czego ty tak właściwie chcesz?!-krzyknęłam.
-Władzy!- szef gangu wyszedł, a ja znowu zostałam sama. Miałam nadzieje, że wszystko się jakoś ułoży.
C.D.N.
sobota, 7 grudnia 2013
Od Cristine do Zayn'a cd
- No proszę, proszę... Znowu moi zakochani, co? - odezwał się. Zayn od razu wstał na równe nogi i nastroszył sierść - Bez nerwów kocha...
- Nie jestem w nim zakochana, a on nie jest we mnie! - przerwałam mu.
<Zaynee? xD>
- Nie jestem w nim zakochana, a on nie jest we mnie! - przerwałam mu.
<Zaynee? xD>
piątek, 6 grudnia 2013
Od Harry'ego "Spotkanie"
-Aslania została porwana!- krzyknąłem.
-To już wiemy. Coś jeszcze?- spytała ciekawie Boa.
-Niewiele. Shadow ciągle płacze
-A to beksa. Ja widziałam jak Riff z południowej sfory idzie do bazy gangu
-Zaraz!? Bazy?- spytał ciekawie Lou.
-No tak! Nie mówiłam wam o niej?
-Przemilczałaś ta wiadomość- mówił zadumany.
-No sorry...
-Pewnie tam ją trzymają!- wrzasnąłem Louis'owi do ucha. Nagle na nos Shikuu, która ciągle milczała spadła wstążka. Lou ją powąchał.
-Aslania!- powiedział. Na wstążce był napis. Boa i Shi nie umiały czytać. Zrobiłem to ja.
-Na północ od Big Bena...- zastanawiałem się.
-Ich baza!- krzyknęła dumnie Boa.- Musicie tam iść
-Jak to? Wy nie idziecie?- zdziwiłem się.
-Nie. Musimy pilnować swojego problemu- powiedziała alpha sojuszników i odeszły z Shikuu na swoje tereny. Spotkanie skończone. Teraz trzeba opracować plan odbicia Aslanii... Trzeba zawiadomić wszystkich. Wprowadzam stan przed wojenny!
Subskrybuj:
Posty (Atom)